Inspirację do gotowania i próbowania nowych smaków czerpię z książek, czasopism i internetu ale wiele przepisów kóre zamieszczam wymyśliłam sama metodą prób i błędów. Sporo przepisów dostaję od znajomych i rodziny które potem odtwarzam, przerabiam i udoskonalam po swojemu. Od 9 lat mieszkam w Londynie, w stolicy kraju, którego kuchnia niesłusznie kojarzy się głównie z fish & chips czy English breakfast. Ogromna mieszanka kulturowa Wielkiej Brytanii pozwala na łatwy dostęp do różnych egzotycznych przypraw, warzyw i owoców o których wcześniej nie miałam bladego pojęcia dlatego grzechem byłoby nieskorzystanie z tego bogactwa smaków!
Zanim jednak zaczęłam zwracać uwagę na to co jem, popełniłam wiele przestępstw kulinarnych - w mojej szafce znajdowały się głównie zupki w proszku, gotowe dania z puszki (!) a głównym sprzętem AGD w kuchni była mikrofalówka. Zdarzały mi się dni kiedy pizzę jadłam na śniadanie, obiad i kolację. Na szczęście ten niechlubny okres mam już dawno za sobą.
Pierwszy raz chciałam zostać wegetarianką kiedy miałam 14 lat. Wtedy wydawało mi się, że wegetarianie jedzą tylko kanapki z żółtym serem albo dżemem i warzywa, których nie darzyłam specjalnym uczuciem. Po kilku miesiącach takiej serowo – dżemowej diety byłam wyczerpana i powróciłam do jedzenia rosołków i kotletów. Z perspektywy czasu myślę, że zwyczajnie zabrakło mi kulinarnej wyobraźni i wytrwałości w poszukiwaniu bezmięsnych przepisów oraz wiedzy jak prawidłowo komponować wegetariański jadłospis. Teraz, 20 lat później, początkujący wegetarianie nie mają problemu ze znalezieniem smacznych i ciekawych roślinnych potraw bo internet jest prawdziwą kopalnią różnego rodzaju przepisów. Kuchnia bezmięsna wcale nie jest nudna ani monotonna dlatego wszystkich zagorzałych mięsożerców / niezdecydowanych / zaciekawionych / szukających nowych doznań smakowych zachęcam do próbowania i testowania wegetariańskich przepisów.
Pozdrawiam ciepło,
Gosia
